Ani drożejąca żywność, ani kryzys wywołany problemami amerykańskiego
rynku kredytów hipotecznych nie wpłynęły negatywnie na globalną
sprzedaż telefonów komórkowych. Zmienia się jednak znaczenie
poszczególnych rynków. Według firmy Strategy Analytics w pierwszym kwartale 2008 roku
sprzedano na całym świecie 282 miliony telefonów komórkowych, o 14
procent więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.
Palmę pierwszeństwa - z 40,9-procentowym udziałem w rynku - utrzymała fińska Nokia.
Koreańskie LG oraz Samsung rosły jednak 2 do 4 razy szybciej niż cały rynek. Apple ma 0,6 procenta udziału w rynku.
W raporcie firmy podkreślono, że główne zasługi dla szybkiego
wzrostu rynku miały przede wszystkich rynki krajów rozwijających się w
Azji i Afryce. Kraje zachodnie są już w dużej mierze nasycone, trudno
więc teraz oczekiwać spektakularnych wzrostów.
W trudnej sytuacji wciąż znajduje się Motorola. Jej udział spadł do
niespełna 10 procent, co stanowi mniej niż połowę udziału (23,3 proc.),
jaki firma miała pod koniec 2006 roku. Według analityków Strategy
Analytics, możliwe jest przejęcie firmy przez LG. Na efekty podziału funkcjonalnego Motoroli, w wyniku którego wydzielono część zajmującą się produkcją telefonów komórkowych, należy jeszcze poczekać.
W drugim kwartale światowa sprzedaż ma wzrosnąć do 290 milionów
sztuk, co oznaczać będzie 12-procentowy wzrost w porównaniu z drugim
kwartałem 2007 roku. Jeśli jednak ceny żywności dalej będą rosnąć tak
dynamicznie, jak obecnie, w krajach rozwijających się może nastąpić
spowolnienie wzrostu sprzedaży.