Masz łatwy do zapamiętania numer telefonu komórkowego na kartę? To lepiej go zarejestruj u operatora, inaczej ktoś ci go może ukraść i wystawić na aukcję - pisze Gazeta Wyborcza.
Trzy lata temu Czytelnik "Gazety" z Będzina kupił w salonie sieci Orange komórkę na kartę. Dodatkowo zapłacił za atrakcyjny numer: 500 504 504. Jak zwykle w takich przypadkach odebrał tylko telefon z pakietem startowym. Karta była systematycznie doładowywana. - Pod koniec maja w trakcie rozmowy telefon zamilkł. Okazało się, że "złoty numer" został skradziony i sprzedawany innej osobie.
Kilka dni temu komórka została aktywowana i przywrócona właścicielowi.
- Udało nam się skierować numer do pierwotnego właściciela. Konto zostało zweryfikowane i uzupełnione środkami, które Czytelnik miał przed kradzieżą. Naszemu klientowi zostanie przyznana rekompensata - mówi "Gazecie" Izabella Szum, szefowa biura prasowego grupy TP w Krakowie. - Ustaliliśmy też, że za kradzieżą kryją się dwaj byli współpracownicy PTK Centertel (właściciela Orange). Mieli dostęp do bazy danych naszych klientów i z tej poufnej wiedzy zrobili użytek, próbując sprzedawać złote numery. Kończymy kompletować dokumentację i przekazujemy sprawę do prokuratury - zapowiada Szum.
Pracownicy Orange apelują do użytkowników telefonów na kartę, by - chcąc ustrzec się przed podobnymi kłopotami - rejestrowali swoje komórki. Będziemy pracowali nad zaostrzaniem procedury, by wyeliminować kradzieże.