Niektóre stany w USA przygotowują się do wprowadzenia prawnych
regulacji, które zakazywać będą wysyłania SMSów podczas prowadzenia
samochodu. Według badań słynnych już amerykańskich naukowców,
pisanie SMSów na telefonie jest równie niebezpieczne, co jazda na
podwójnym gazie. Gdy stróże prawa w Utah złapią niesfornego, SMSującego
kierowcę, grozi mu grzywna oraz spora kara pozbawienia wolności!
Kierowcy mogą trafić na trzy miesiące za kratki lub liczyć się ze stratą pokaźnej sumki, jeśli tylko wynikiem ich komórkowej pasji będzie incydent drogowy. Jeśli w wypadku poważnie ucierpią osoby postronne, SMSującemu kierowcy grozić będzie nawet do piętnastu lat odsiadki oraz grzywna w wysokości 10 000 dolarów.
Niestety, przepisy są dość niespójne. Ofiary wypadku muszą
udowodnić, że błąd kierowcy spowodowany był właśnie redagowaniem
wiadomości tekstowej. Policja dysponuje jedynie możliwością sprawdzenia
bilingu abonenta. Mimo to, że przepisy mogą wydawać się absurdalne, to
w pełni je popieram. Niebezpieczeństwo jest realne, więc należy go
unikać. Najlepszym sposobem na to, są kary, które w efektywny sposób odstraszą
od popełniania wykroczenia. Pisanie SMSów, czy rozmawianie przez
telefon podczas prowadzenia samochodu nie jest niczym mądrym. Z resztą,
chyba wszyscy to wiemy.